Złota Lista / Od 6 lat / Co czytać

Ryś miasta

Idąc w ślady dziadka…

Pełna humoru i ciepłej refleksji książka Katarzyny Wasilkowskiej Ryś miasta z pewnością poruszy rówieśników i rówieśniczki Rysia, a także ich dziadków – bo kto piękniej niż ten siedmiolatek umie opowiedzieć, jak ważny w życiu jest dziadek?!
Dziadek, dzięki któremu Ryś nie tylko przestał być niejadkiem i nauczył się sam wiązać buty (bo dziadek wiązał mu je baaardzo powoli…), ale też zrozumiał, że można być bohaterem bez peleryny. Czuwać nad miastem i… robić codzienne bagatelki!
Co to takiego „bagatelki”? Można by powiedzieć, że to „dobre uczynki”, jednak… to nie całkiem oczywiste! Kiedy się kupi rurkę z kremem od pani, która narzeka, że jeśli nie sprzeda ani jednej rurki, to będzie musiała zamknąć swój sklep – to jest właśnie bagatelka! Miła dla obu stron.
Uśmiechacie się? To dobrze! Właśnie temu między innymi służą bagatelki. Tylko nie myślcie, że to bardzo proste – dzień w dzień sprawiać, żeby świat był lepszy. Szczególnie odkąd Dziadka nie ma, a Ryś – w jego marynarce i parasolem – sam musi dbać o miasto: rodzinny Gdańsk Autorki, sportretowany przez Macieja Szymanowicza równie barwnie jak Ryś, Dziadek i… jego kłębki kolorowej wełny. Bo Dziadek Superbohater umiał wszystko, nawet robić na drutach! A dlaczego dziergał? Co i dla kogo? Przeczytajcie! To też nieoczywista historia… Podobnie jak ta z psem pijaka przed sklepem.
„Znam się dobrze na takich dziadkach, sama miałam takiego. Wiele przypadków z tej książki wydarzyło się naprawdę, ale sami musicie odgadnąć które” – napisała Katarzyna Wasilkowska, a my z tym większym wzruszeniem czytamy tę historię o miłości dziadka. I do dziadka. O jego roli w życiu wnuczka. O budowaniu autorytetu i umiejętności przekazywania wartości – bez wielkich słów, przede wszystkim czynami.
I pewnie dlatego żadne z tak wielkich słów nie pada w tej książce, brzmią za to między wersami – i to jest chyba najpiękniejsze w Rysiu miasta.

Dorota Koman