Złota Lista / Od 4 lat / Co czytać

Byczek Fernando

 

„Otóż, moi kochani, dawno temu w Hiszpanii…”

„…Był sobie mały byczek imieniem Fernando”, który stał się ulubieńcem wielu pokoleń dzieci i – symbolem rozwścieczonej… łagodności. Bo oto któregoś dnia ów najspokojniejszy i najbardziej romantyczny młody byk, lubiący – w przeciwieństwie do swych rówieśników – „wąchać kwiatki, stokrotki i bławatki”, wpada w szał, ugryziony przez bąka. I właśnie wtedy – wierzgający i toczący pianę z pyska – zostaje dostrzeżony przez organizatorów korridy i nieoczekiwanie trafia na arenę. Ma być gwiazdą! Waleczną bestią! Tymczasem – jak to Fernando – woli wąchać kwiatki we włosach pań i nie pojmuje, czego chcą od niego ci wszyscy pikadorzy, matadorzy, toreadorzy… I po co im te piki i dzidy…? A oni – cóż – pewnie pierwszy i ostatni raz widzą na arenie taką „bestię” – wspaniale opisaną Amerykanin Munro Leaf. Jaki rytm, jak wykorzystane brzmienie i barwa słów, jakie rymy – pięknie oddane w niedoścignionym tłumaczeniu Ireny Tuwim. I ten komiczny kontrast hiszpańskiego temperamentu i sentymentalnego Fernanda.

Książka, będąca pochwałą pacyfizmu – z kultowymi dziś ilustracjami przyjaciela poety Roberta Lawsona – wydana została w 1936 roku. Jej premiera niemal zbiegła się z wybuchem wojny domowej w Hiszpanii. Ale to już zupełnie inna historia…

Dorota Koman