Złota Lista / Od 8 lat / Co czytać

Cykl książek o Mikołajku

 

Za co kochamy Mikołajka?

Bohaterów tej znakomitej serii – Mikołajka, Joachima, Kleofasa, Euzebiusza, Maksencjusza, Alcesta, Ananiasza, Rufusa i Gotfryda, Jadwinię, Bunię, „naszą panią”, Rosoła („Spójrz mi w oczy”) i wiele, wiele innych charakterystycznych postaci – oraz setki przezabawnych historii o nich uwielbiają kolejne pokolenia młodych i dorosłych czytelników. I choć od ukazania się pierwszych opowiadań o Mikołajku minęło ponad 60 lat (zmieniła się szkoła, telewizor nie budzi już sensacji, a w tornistrach naszych dzieci podzwaniają telefony komórkowe), to tych opowiadań nie pokryła patyna. I wciąż się z nich śmiejemy!

Bo w oczach Mikołajka – bystrego, życzliwego i wiecznie zdziwionego obserwatora – rzeczy na pozór banalne przestają być banalne. Choćby radio w sklepie, które mówi ci… co masz kupić. A opowieść o prawie jazdy mamy? Czy nie brzmi bardzo aktualnie? No i współczesne Mamusie, Tatusiowie, szefowie Tatusiów, kumple ze szkoły i sąsiedzi nie zmienili się tak bardzo…

A przede wszystkim nie zestarzał się sam Mikołajek, co to zawsze chce dobrze, a wychodzi… jak zawsze. I nawet pudełko kredek od ukochanej Buni może nakręcić spiralę nieporozumień. Dość często musi więc (za karę i oczywiście całkiem niesprawiedliwie) obejść się bez deseru.

Książki o Mikołajku znakomitego duetu autorskiego René Goscinny i JeanJacques Sempé (niezastąpione ilustracje!) warto mieć zawsze pod ręką. Na co dzień i od święta (Mikołajek, Rekreacje Mikołajka), na udane wakacje (Mikołajek na wakacjach), na kłopoty… (Mikołajek ma kłopoty). Koniecznie do wspólnego rodzinnego czytania z dzisiejszymi Mikołajkami i Jadwiniami!

Te książki naprawdę łączą pokolenia. Ciekawe, jak rodzice wychowani na opowieściach o Mikołajku patrzą po latach na siebie dorosłych z perspektywy dziecka. A Bunie czytające kolejnemu pokoleniu o Buni? Przecież i one mogły w dzieciństwie zaśmiewać się z Mikołajka i innych chłopaków.

Warto więc czytać i śmieć się razem – ot, choćby z wyprawy Taty po zakupy!

I warto posłuchać Mikołajka w mistrzowskim wykonaniu Jerzego Stuhra (na przykład w podróży, która nie będzie wtedy tak długa jak wyprawy Mikołajka do Buni).

„No bo co w końcu, kurczę blade!” – jak powiedziałby… wiadomo kto.

 

                                                                                                                                     Dorota Koman