Złota Lista / Od 6 lat / Co czytać

Kulawy. Pies, który miał szczęście

Czym jest prawdziwe psie szczęście?

 Kulawy to prawdziwy bohater! Nie dlatego, że ma oczy jak wielki wódz Aleksander Macedoński – jedno brązowe, drugie niebieskie – tylko dlatego, że zawsze potrafi stanąć po stronie dobra.

Kiedy go poznajemy, on i jego przyjaciele, Józia i Gucio, są szczęśliwymi bezdomnymi kundelkami, wolnymi psami, które robią, co chcą, a „stołują się”… w barze pani Grzaneczek.

Ta wolność skończy się, gdy trafią do schroniska. Odtąd Kulawy będzie kombinował, jak by tu się uwolnić, podejmując kolejne (nieudane) próby ucieczki. Trudno jednak uciec z boksu, szczególnie gdy nadzór sprawuje groźny Hektor, buldog dyrektora, szczerze nienawidzący podopiecznych swego pana.

Czy powiedzie się śmiały fortel z przebraniem się za rasowe psy? Podobno taką psią arystokrację – Józefę Delfinę, Gustawa herbu Łapulec czy Kulawego, hrabiego macedońskiego – ludzie traktują znacznie życzliwiej… Czy wytwornie uczesane i równie pięknie nazwane kundelki znajdą sobie opiekunów?

Nie wszystko potoczy się zgodnie z planem. Kulawemu nawet przez myśl by przecież nie przeszło, że przyjdzie mu ratować rasowe szczeniaczki… Choć on oczywiście nie myślał o rasach i rodowodach, lecz robił to, co kazało mu serce.

Tę ciepłą, pełną humoru, dowcipnie zilustrowaną książkę czyta się jednym tchem, trzymając kciuki za każdego kundelka, który ma szansę trafić w ręce pasującego do niego człowieka. Za uratowane małe pieski. I za wszystkie pomysły życzliwego Kulawego, któremu nawet „złego Hektora” udało się uszczęśliwić. I za dobre życie psiego bohatera, oczywiście!

A potem… przechodzi czas na rozmowy z dzieckiem i refleksję. Tę radosną: że każdy bezdomny pies do kogoś pasuje, trzeba tylko na siebie trafić! I tę smutną: że my, ludzie, nawet psy potrafimy podzielić: na te warte i niewarte troski. I to według jakich kryteriów?!

Lecz żeby wszystko nie było zbyt czarno-białe, pamiętajmy też, że i rasowe psy bywają krzywdzone przez nieodpowiedzialnych ludzi, którym szybko nudzą się ich „żywe zabawki”… Ale to już temat na inną książkę.

Teraz cieszmy się, że mamy Kulawego, i pomyślmy, czym jest prawdziwe psie szczęście.

 

                                                                                                          Dorota Koman