Złota Lista / Od 6 lat / Co czytać

Smok Smoczydło i inne bajki

 

Życie w bajkach opisane

Te skrzące się dowcipem bajki wierszem pełne są czarodziejów, krasnoludków, królów, księżniczek, czarownic, piratów i oczywiście smoków. które – niczym czarownice, zawiedzione, że nawet dzieci już w nie nie wierzą, mogłyby krzyknąć:

„Lecz się zdziwią niedowiarki,

gdy ich wkrótce przekonamy,

że naprawdę istniejemy!

I się całkiem nieźle mamy!”.

Oj, smutno byłoby nie wierzyć w sympatycznego, odważnego Bzdurbzdroka Nadzwyczaj Serdecznego. Nie poznać tytułowego Smoka Smoczydło, który za godne zainteresowania uznaje tylko… własne odbicie w lustrze! Czy znacie takie puste smoczydła? A może spotkaliście na swojej drodze smoki, które – jak Kruszynka – wszystko wiedzą najlepiej? Imię drobniutkie, skromniutkie, a ego… ogromne.

Niestety, chyba znacznie rzadziej niż Kruszynki można spotkać tak mądre smoki jak Wielki Karolino i tyci Michalino, które – mimo różnic – potrafiły się ze sobą przyjaźnić. Czy braci piratów, którzy umieli stać się rybakami.

Każda z tych bajek może być tematem do ważnej rozmowy z dzieckiem. Często będzie też przestrogą – choćby przed Lotermistrzem, który niejednego już nabił… w kapsel od butelki.

Dla recytatorów – na co zwraca też uwagę wydawca książki – wiele z tych wierszy będzie prawdziwym wyzwaniem warsztatowym. Jednak zapewniam, że mówiąc Loterię czy karko- (a raczej języko-) -łomną Bajkę o niezapominajkach, Primaaprilisowy ogród lub Bajeczkę o robaczku i śliniaczku, nie tylko przykują uwagę, ale też wywołają… salwy śmiechu!

Smok Smoczydło i inne bajki to sceny z życia… pokazane z uśmiechem. Śmieją się więc przy nich mali i dorośli czytelnicy. Choćby wtedy, gdy poznają współczesną wersję oczytanego Czerwonego Kapturka i wilka (skandalicznie nieoczytanego) z przeuroczą pointą – będącą pochwałą czytania.

By więc nie być jak ów wilk, co nie znał książeczki o sobie, czym prędzej… sięgnijcie po nowe wiersze Małgorzaty Strzałkowskiej! I nigdy więcej nie pozwólcie sobie wmawiać, że wszystkie te smoki, czarodzieje, błazny, królewny, krasnoludki… nie istnieją.

 

                                                                                                          Dorota Koman