Uncategorized / Literatura dla dzieci i młodzieży / Od 4 lat / Co czytać

Wyliczanki z pustej szklanki

 

Bawmy się… językiem

Kultura, również kultura słowa, zaczyna się od dziecka. To wsłuchiwanie się w polszczyznę, samodzielne, często zabawne składanie słów i… wyliczanki. Kto z nas nie zaczynał od tych uroczych, absurdalnych wierszyków dla maluszków, które trochę starszym dzieciakom pomagają się zaklepać, odliczyć albo wybrać kolegów do drużyny?

Czasy się zmieniają, a wyliczanki… trwają – w uwspółcześnionych formach i treści! Nasz język – plastyczny i łatwo poddający się ekwilibrystyce słownej – wyjątkowo pięknie prezentuje się w wyliczankach, a Wyliczanki z pustej szklanki to prawdziwy majstersztyk!

Większość z nich zaczyna się od dobrze znanych fraz, by już po chwili zaskoczyć: „Tere-fere kuku, / strzela baba z łuku, / a dziad strzela z nosa, ucho od kosmosa!”, „Ecie-plecie, ecie-plecie / lata sobie pies w rakiecie”, „Pałka-zapałka, / guzik z obierkiem, / kto się nie schowa, / ten będzie berkiem”. Słychać stare wyliczanki, słychać nowe wyliczanki… i dobrą zabawę.

„Dobra zabawa nie może obejść się bez wyliczanek!” – pisze o tej książce jej wydawca. Warto pokazać dzieciom, że można też bawić się językiem! Tak jak Małgorzata Strzałkowska:

„Ura-bura, ura-bura,

lata w górze kukabura,

a gereza nie wie jak,

bo to małpa, a nie ptak,

raz – dwa – trzy,

jak nie ty,

no to ty!”

Dorota Koman

Polecamy również